pawilonherbaciany

O naparach.

A zacznę od kawy.

Zawsze gdy przychodzą wakacje, pojawiają się w naszych rodzimych mediach tematy typu „jak nie urazić Włochów – zamawiaj cappuccino tylko do 12”. Zawsze wtedy lekko mnie coś drażni, bowiem nim Włochy zasłynęły ze swojej tradycji picia kawy, zasłynął z niej Wiedeń a jeszcze wcześniej…Polska.

Takiej kawy jak w Polsce nie ma w żadnym kraju:
W Polsce, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju,
Jest do robienia kawy osobna niewiasta,
Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta
Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku,
I zna tajne sposoby gotowania trunku,
Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu,
Zapach moki i gęstość miodowego płynu.
Wiadomo, czym dla kawy jest dobra śmietana;
Na wsi nie trudno o nię: bo kawiarka z rana,
Przystawiwszy imbryki, odwiedza mleczarnie
I sama lekko świeży nabiału kwiat garnie
Do każdej filiżanki w osobny garnuszek,
Aby każdą z nich ubrać w osobny kożuszek.

Kawiarnie zaś powstawały najpierw w Krakowie*, gdzie kawa przybyła właśnie z Wiednia, po dość znaczącej bitwie.  Dlatego zawsze drażni mnie, że wszystkie kraje na około wiedzą jak pić kawę lepiej od nas i sami im to przypisujemy.

Nie wiem czemu.

Nie rozsmakowaliśmy się jednak od razu w innym popularnym naparze zwanym potocznie „herbatą”. Herbata, czyli napar z liści „herbaty chińskiej” – „Camellia sinensis”, przybył do nas ponoć w XVII wieku. Nie ma pewności kiedy wypito pierwszą czarkę czy filiżankę herbaty na terenie Polski. Nie wiem też czy wyrosła z odciętych powiek Bodhidharmy a następnie wpadła do czarki z gorącą wodą cesarza Shennonga… Wiem natomiast, że nim przybyła do nas, wędrowała Wielkim Szlakiem Herbacianym.

Pierwsze wzmianki o herbacie dostępne dla Europejczyków to relacja iż po roku 879r. wielkie dochody czerpano w Kantonie z cła na sól i herbatę. Napisał to ponoć pewien arabski podróżnik nieznany z imienia. W XVI wieku Holendrzy przywieźli zaś wieści o przyjemnym naparze sporządzanym przez Chińczyków z liści pewnego krzewu. Jednak to nie oni rozpowszechnili ją w Europie.  Najprawdopodobniej herbata dotarła do Polski z Rosji, gdzie do dziś jest bardzo lubianym napojem, pomimo tego, że najwięcej herbaty sprzedawanej w naszym kraju pochodzi z Indii i Sri Lanki, a która zawędrowała tam dzięki ekspansji Imperium Brytyjskiego. U swych początków, herbata była napojem cesarzy Chin, którzy niechętnie dzielili się nią. Z czasem stała się przysmakiem dworu i arystokracji. To ponoć legendarny cesarz Shennong nakazał tworzenie plantacji tego cudownego krzewu w Chinach. To także Chińczycy, przed Japończykami opanowali sztukę jej przetwarzania, tworząc herbaty czarne i czerwone. Zwyczaj jej picia sięga 4000 p.ne.

Niektórzy uważają, że herbata powinna być podawana tylko swojej „czystej” postaci. Dla jednych jest to herbata zielona, dla innych „przywilej cesarzy” czyli herbata biała. Jeszcze inni uważają, że jest to herbata czarna, bez żadnych dodatków. Tymczasem to Chińczycy jako pierwsi gotowali herbatę z ryżej, imbirem, jaśminem a ponoć nawet z cebulą. Być może stąd zwyczaj ponoć nadal żywy w Japonii wrzucania kilku ziaren ryżu do imbryka lub czarki herbaty? Zwyczajnie takie jak gotowanie herbaty z masłem w Tybecie czy w kotle po baranienie, popularna w Mongolii, ciągle są żywe. Rosjanom należą się podziękowania za cudowną czarną herbatę z cytryną i cukrem albo z konfiturą. Czarna i mocna, parzona w niezwykłym urządzeniu jakim był samowar. Podobno, w czasach gdy biały cukier był domeną ludzi bardzo zamożnych, a ten tańszy brązowy gościł w mniej zamożnych domach, herbatę pijano trzymając małą bryłkę tegoż brązowego cukru w ustach przy policzku. Pamiętam ile kostek z cukiernicy babci poświęciłem na przeprowadzenie eksperymentu i dziwiłem się, ileż ci Rosjani jedzą cukru.

Nim jednak w herbacie zasmakowali Rosjanie, przeszła ona z Chin do Japonii.
To jednak w czasach dynastii Sung, narodziła się herbata ubijana, która tak bardzo przypomina w swojej formie japońską metodę picia herbaty.
Wielki poeta i mistrz parzenia herbaty Lu Wu, używał herbaty prasowanej, w postaci małych kostek, z której przygotował napar. To on jako pierwszy wyeliminować miał wszystkie przyprawy oprócz soli, oraz dać początek wspaniałym technikom przyrządzania herbaty. Wsławił też swe imię poematem o herbacie:

Lu Tong, XI wiek, fragment „Poematu o Herbacie”:

Pierwsza czarka wilży me wargi i gardło,

Druga czarka rozpędza smutek i samotność,

Trzecia wpływa w me wnętrze, pilnie je przeszukując,

I znajduje tomidła pełne wyrazów obcych,

Wypiwszy czwartą czarkę zaczynam się lekko pocić,

Co było złe w mym życiu wypływa przez skórę,

Piąta czarka obmywa każdą cząsteczkę ciała,

Po szóstej słyszę wezwanie do kraju nieśmiertelnych,

A siódma czarka… niestety! Już więcej pić nie mogę!

Czuję chłodny wiaterek dmący przez me rękawy.

Gdzie Wyspy Nieśmiertelnych, na które się wybieram?

Wietrzyk mnie tam zaniesie, o Mistrzu Źródła z Nefrytu.”

Pawilon herbaciany w Pszczynie

Pomimo tego, że herbata odkryta została w Chinach i tam też swe początki ma ceremonia picia herbaty, to Japonia w oczach Zachodu stała się jej stolicą. Nie wiem dlaczego. Być może w ostatnich czasach po prostu wzrosło zainteresowanie tym krajem a skończyła się moda na Chiny. Warto o tym pamiętać popijając czarną dajeerling.
To jakoby mnich Dengyō Daishi, za życia znany jako Saichō, w 802 naszej ery przywiózł sadzonki do Japonii. Na szczęście sam Okakura Kakuzo, autor słynnej „Księgi Herbaty”, przyznaje że to Japonii dane było kontynuować tradycję Sungów[1]. Oni też zapoczątkowali swoistą filozofię, która przeplata się z buddyzmem zen i zwie się herbatyzmem lub filozofią herbaty.
Ta jakże prosta filozofia to umiłowanie codzienności. Dążenie do doskonałości, ze świadomością, że nie można jej osiągnąć. Każda ceremonia herbaty dąży do perfekcji, którą może osiągnąć w jednej tylko chwili, by przy następnej okazji wznieść się wyżej.
To też w Japonii powstały słynne pawilony herbaciane, które służyły tylko jednemu: ceremonii parzenia herbaty.

Chińczycy z zazdrością strzegli swojego skarbu. Za wywożenie jedwabników, sekretu tworzenia porcelany oraz sadzonek herbaty groziła śmierć. Nie powstrzymało to jednak ani Saichō ani Roberta Fortunea. Napisałem wcześniej, że to dzięki ekspansji Imperium Brytyjskiego herbata zawędrowała do Indii. Na pewno w XIX wieku, dzięki Kompanii Wschodniorosyjskiej rozprzestrzeniły się uprawy w Darjeeling i Assamie. Jednak przez wiele lat Kompania Rosyjska,, handlująca z Rosją sprowadzała herbatę z Chin przez Wielki Szlak Herbaciany.
Kontakty Japonii z Indiami były natomiast wcześniejsze. W końcu japońscy mnisi wędrowali do Indii aby poznawać buddyzm a przecież to ponoć hinduski mnich zawitał do Chin i tam wspomógł leniwych mnichów, tworząc dla nich system ćwiczeń, oparty na ruchach dzikich zwierząt dając tym samym początek sztuce znanej u nas jako „kung ­– fu” i legendzie klasztoru Shao Lin.
Hindusi chętnie piją herbatę słodką, połączoną z imbirem, kardamonem czy goździkami. Także słowo „ćaj”, brzmi bardzo podobnie do chińskiego „cz`a”, do których znów bardzo zbliżone jest rosyjskie „czaj”. Także w tym kraju, herbata zyskała sobie licznych zwolenników a w końcu stała się czołowym producentem. Na świecie większość herbaty pochodzi właśnie z Indii, następnie z wyspy Cejlon, obecnie państwa Sri Lanka. Wystarczy chwila by się pogubić. Nazwa Cejlon – wywodząca się z greki i do 1972 roku nazwa państwa, to obecnie Demokratyczno – socjalistyczna republika Sri Lanki, która już wywodzi się z sanskrytu. Zapewne z powodów marketingowych widzimy nazwy „herbata lankijska” a innym razem „cejlońska liściasta”.
Indie nie wykształciły niczego na wzór chińskiej czy japońskiej ceremonii herbaty.  Wiadomo jednak, że napar jest tam ceniony nie tylko ze względu na eksport. Chętnie dodają melasę, imbir, miód, kakao i inne wymyślniejsze przyprawy. Być może ktoś powie tutaj, że Brytyjczycy również chętnie piją herbatę z mlekiem, która w Polsce znana jest pod nazwą bawarki . Do bawarki i 5 o`clock tea jeszcze długa droga. Bardzo podobne zwyczaje mają Turcy, którzy również uwielbiają słodką i mocną herbatę. Choć nie zawsze nadaje się ona do picia „sama w sobie”. Jednak nie potrzeba najwyższej jakości herbaty aby dobrze smakowała z cukrem i przyprawami.
Historia herbaty w Rosji i Anglii, ma wiele wspólnych elementów. O ile na samych Wyspach herbata pojawić się miała około 1658 roku, czyli w XVII wieku. Kompania Rosyjska otrzymała prawo do handlu z Rosją w połowie XVI wieku. Jednak sama historia Rosji i herbaty łączy się z  Wielkim Szlakiem Herbacianym i sięga aż wieku XIV kiedy zaczęto przecierać szlaki na wschód. Nie znaczy to, że już wtedy szlak istniał. Jego powstanie łączy się z właśnie z wiekiem XVI i poszukiwaniem lepszej drogi do nowego obiektu zainteresowania Europy – Chin. Nie chcę skupiać się na historii oraz polityce. Chciałem tylko zaznaczyć, że herbata w Anglii i Rosji ma wspólną historię, choć u naszych wschodnich sąsiadów zaczęła się ona niewątpliwie wcześniej. Ciekawostą jest, że w Rosji nie daje się napiwków – drobnych kwot na piwo, ale czajewyje, czyli drobne na herbatę.
Do Polski herbata przybyła właśnie w wieku XVII, na pewno w XVIII była pomimo wcześniejszej niechęci, powszechnym napojem bezalkoholowym. W przeciwieństwie do kawy, bardzo cenionej nad Wisłą, herbata potrzebowała odrobiny czasu by stać się jednym z głównych napojów. Od bardzo dawna napar z liści chińskiego krzewu spotyka się z krytyką. Właściwie nigdy nie udało się udowodnić żadnych szkodliwych cech tego napitku, tak jak nie udało się udowodnić pozytywnych aspektów palenia tytoniu.
Osobiście uwielbiam herbatę. Zieloną czerwoną, czarną. Uwielbiam też, że jest różnorodna tak jak ludzie a za razem łączy wszystkich, którzy mają ochotę się przy niej spotkać. Jej parzenie to forma sztuki, najwyższego kunsztu połączonego z refleksją nad światem a innym razem kilka szybkich łyków, gorącego słodkiego naparu przed wyjściem do pracy alb wypitego by odpocząć, odetchnąć i pomilczeć wraz z przyjaciółmi. Sporo w tym romantyzmu. Wydaje się to co najmniej nie realne. Jednak skoro herbata stała się sztuką, to opowieść o niej może być trochę nierealna i romantyczna.

Siedem kroków w górę i musisz odpocząć.
Osiem kroków w dół i musisz odpocząć.
Jedenaście kroków po płaskim i musisz odpocząć.
Tylko głupiec nie odpoczywa.[2]

Tak ponoć brzmiała prosta przyśpiewka, którą tragarze wspomagali się w drodze do Tybetu z ładunkami herbaty. Szlak zanika. Ciężarówki zdolne przewozić tony zdjęły z barków tragarzy cenny ładunek. Wielu z nich jednak ciągle pamięta jak przemierzali tą trasę albo jej fragmenty, starając się przenieść tak dużo jak tylko się dało. Im większy ładunek tym większy zarobek.

Nie ma jednego szlaku herbacianego. Pierwszy, to licząca 2255 km droga z  Ya’an w Syczuanie do stolicy Tybetu. Jeszcze 1949 wędrowali nim tragarze. Czasem i 100 kg na plecach, drobnego, bosego człowieka, ważącego może 60 kg.[3] Drugi liczył sobie 9 – 10 tysięcy kilometrów i przez blisko dwieście lat był jedną z najważniejszych tras handlowych, łączących cywilizacje, kraje i kultury. Było tak aż do XIX wieku gdy Kompania Wschodnioindyjska stworzyła prężne plantacje w Indiach i na Cejlonie. Był to drugi po Szlaku Jedwabnym najdłuższy szlak handlowy. Słynny Szlak Bursztynowy liczył z obecnego Rzymu do Gdańska około 1800km. Jest to pewna różnica.
Chiny, Japonia, Indie, Rosja, Wielka Brytania. Z tymi krajami związana jest historia herbaty. Jednak To nie koniec pomysłów na jej wykorzystanie. Tybetańczycy oprócz picia herbaty – ciągle wykorzystują prasowaną herbatę w formie kostek – dodają ją do potraw z jaczego mleka i masła. W Japonii popularnością cieszy się sernik herbaciany.

Warto jeszcze raz zastanowić się nad herbatą w Polsce. O ile przeżyliśmy fascynację kawą, jako jedni z pierwszych w Europie otwieraliśmy kawiarnie aby setki lat później podawać paskudną lurę, zalaną zimnawą wodą… Oczywiście dziś to już przeszłość, praktycznie w większości miejsc dostaniemy bardzo dobrą kawę a i na prawdę rewelacyjną nie trudno, to herbata ciągle traktowana jest po macoszemu. Dobrze jest gdy podadzą ją w osobnym imbryczku, a do tego przyzwoitą filiżankę.
Gorzej, gdy dostajemy zieloną, która z natury jest delikatna, zalaną wrzątkiem w jakimś szklanko kubku. Wbrew pozom dobra herbata nie wymaga tylu zabiegów co kawa. Wszystko czego potrzebuje, to dobra woda, dobrana do rodzaju herbaty i wygodne naczynie. Z drugiej strony kawę może bez problemu przygotować maszyna zaś do herbaty zawsze potrzebny jest człowiek. O ile zła kawa, to zawsze zła kawa, to nawet kiepsko podana herbata może mieć w sobie coś urokliwego jeśli pije się ją w dobrym towarzystwie lub w samotności przy dobrej książce. Nasz nastrój ma olbrzymie znacznie dla jakości herbaty.

Już sama historia handlu herbatą wydaje się być pasjonująca. Coś tak zwykłego, co gości niemal w każdym domu. Służy rozmowie, spotkaniom towarzyskim, latem orzeźwia, zimą dodaje romantyzmu długim wieczorom albo prozaicznie gasi pragnienie podczas kolejnej godziny za biurkiem. Parząc kolejną filiżankę, warto pomyśleć o niej przez chwilę.

 

*Można natrafić na źródła, podające że nie cały ładunek kawy spod Wiednia, przypadł Jerzemu Franciszkowi Kulczyckiemu. Stąd informacja, że równocześnie lub nawet przed słynnym Polakiem**, kawiarnie otwierano w Krakowie. Naturalnie jeśli chodzi o kawiarnie w ogóle, prym wiodą Turcy.

**W wieku XVII miało to ciut inne znaczenie niż dziś. Jeśli zaś uważał się za Polaka, to Wiedeń zawdzięcza już nie tylko odsiecz 😉

 

Wiedeń Łódź

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

About infusions

I will start with a coffee.

Every single time when holidays starts, in our Polish media we can find a lot of “how to not be rude in Italy” essays – why do not order cappuccino after noon. I am always little bit angry, because before Italy become capitol of cafe, first cafes were created in Vienna, and right before it in…Poland.

 

In no other country is

there such coffee as in Poland. In Poland, in a respect-

able household, a special woman is, by ancient custom,

charged with the preparation of coffee. She is called

the coffee-maker ; she brings from the city, or gets from

the river barges, 42 berries of the finest sort, and she

knows secret ways of preparing the drink, which is black

as coal, transparent as amber, fragrant as mocha, and

thick as honey. Everybody knows how necessary for

coffee is good cream : in the country this is not hard

to get; for the coffee-maker, early in the day, after

setting her pots on the fire, visits the dairy, and with

her own hands lightly skims the fresh flower of the milk

into a separate little jug for each cup, that each of them

may be dressed in its separate little cap.

 

Firs coffeehouses were created in  Cracow*, where coffee was brought form Vienna, after quite well know battle. That is why I am a little bit angry when all European countries says that are better in coffee making than we and we agree with it.

I do not know why.

We did not delighted to the taste of other popular infusion so called “tea”. Tea, what means infusion of leafs of “china tea bush” – “Camellia sinensis”, came to Europe in XVII. We are not sure  when exactly Poles drank firs cup of tea. As we do not know did it really grow from cut eyelids of Bodhidharma and then fell into emperors Shennong cup…We know that before it came to us, it travel through Grate Tea Road.

Firs mentions about tea available for Europeans comes from relation that after 979 c.e great profit came in Canton form duty on salt and tea. It was written by unknown Arabian traveler. In XVI century Dutchman, brought rumors about nice and tasty infusion which is commonly made by Chinese of some sot bush.
But it was not them to spread tea through Europe.
It is most probably that tea came to Poland from Russia. Most of tea which Poles drink comes from Sri Lanka, and was brought there thanks to expansion of British Empire. At its beginning tea was drink of China emperors, who was not so glad to share with anyone else. By the time it become popular drink of court and aristocracy. By legend it was emperor Shennong to create first tea plantations of it heavenly bush. Also that was Chinese to create art of preparing and processing tea before Japanese. Tradition of drinking tea 4000 before Christ.

Some consider that tea should be served only in its purée form. For some it is green tea, for others white – “privilege of emperors”. Others accept only black, without any additions. But in the beginning Chinese were making tea by boiling it with rice, ginger, jasmine, and even with onion. May be that why some times Japanese serves green tea with few grains of rice or thrown into kettle? Traditions of boiling tea with butter in Tibet or in pot that previous was used to prepare lamb, popular in Mongolia are still alive. We need to thanks to Russians for magnificent black tea with lemon and sugar, or jam. Black and strong prepared in unique device called samovar.
They say, that when white sugar was very expensive, less wealthy Russians used to drink tea with block of brown sugar in mouths. I still remember how many white sugar block was eaten from my grandmas sugar-bowl, to perform experiment and I was amused how much sugar those Russian eat.

However before Russians fell in love with tea, it traveled from China to Japan. It was in time of dynasty of Sung, when meshed up tea was created, which is so closed to Japanese traditional form.
Great poet Lu Wu was using compacted tea bricks for which he prepared infusion. It was him who as firs eliminated all ingredients expect salt, and gave braining to great ways of tea preparing.

Lu Tong’s Seven Bowls of Tea

 The first bowl moistens my lips and throat;

The second bowl breaks my loneliness;

The third bowl searches my barren entrails but to find

Therein some five thousand scrolls;

The fourth bowl raises a slight perspiration

And all life’s inequities pass out through my pores;

The fifth bowl purifies my flesh and bones;

The sixth bowl calls me to the immortals.

The seventh bowl could not be drunk,

only the breath of the cool wind raises in my sleeves.

Where is Penglai Island, Yuchuanzi wishes to ride on this sweet breeze and go back

 

Besides that China was place where tea was discover and there was started tradition of tea making, for Eastern cultures Japan is first country is its homeland. I do not know why. Maybe it is just because no we are more fascinated to Japan than China. However it is worth to remember about it during drinking cup of black dajerrling.
It was monk Dengyō Daishi, during life known as Saichō, that in 802 c.e, brought sets to Japan. For lucky even author of famous “Tea book”, Okakura Kakuzo, admits that Japan was successor of Sung twa way, and thy mixed it with philosophy of buddism zen and now it is called “philosophy of tea” or “teaism”.
This so minimalistic philosophy, is affection to our day life. Way to perfection with having in mind, that there is no way to end this road. Every single ceremony search perfection, which can be archived only for a while until you prepare next one cup of tea to find out how many mistakes you took last time.
Also in Japan raised first tea pavilions that have only one point: tea ceremony. In perfect minimalism, with fire place little shelf for tea stuff and on bonsai and kakemono, are placed in little parts of the Erath, wchic in symbolic way show the whole world.

China with envy protect its treasures. For smuggling silkworms, porcelain making instructions and tea bush sets foreseen punishment was death. It was not barier for Saichō or Robert Fortune. We do not know they we allowed or just smuggled them. Before I wrote that thanks to expansion o British Empire tea took its path to India. It is sure that thanks to British West India Company, tea plantations spread across Darjeeling and Assam. However before it for many years Moscow Company import tea form Russia through Great Tea Road.
However interaction between Japan and India earlier. Japan monks travel through China to India to learn baddish, and according to legend or maybe facts, baddish monks traveled to China where he  helped lazy monks by creating for them system of gymnastic exercises which gave beginning to famous  “kung – fu”[i] and gave start of Shaolin legend. By this we can assume that tea was known in India, China and Japan long before us.
Hindu like to drink tea sweet, with addition of ginger, cardamom or cloves. The word “ćaj” sound close to Chinese “cz`a”, to which very close is Russian “czaj”. Also in this country tea found a lot of fans and in the end it becomes its head producer. Most of world tea production comes from India and island Ceylon now called Sri Lanka. It take a short moment to get confusion. Name “Ceylon” came from Greeks language and till 1972 it was official name of state. Now it is Democratic Socialistic Republic of Sri Lanka, which comes from Sanskrit. However we still can find both trademarks of tea “Ceylon’s” and “Sri Lana`s” .
India did not create anything similar to Chinese or Japanese tea ceremony. However they appreciate tea not only because of export. Thy love to add some cacao, ginger, honey, milk and other more sophisticated ingredients. Someone can say that British also loved tea with milk, which in Poland we know as “bawarka”. But there is still long way to “Bavarian tea” and 5 o`clock. Very similar tradition we can find in Turkey. Strong and sweet. However it not always is very tasty without that, but you do not need best leafs to taste good with sugar and species.

History of tea in Russia and Great Britain has a lot in common. On British Island tea show by the first time in 1658 c.e, XVII century. Russian Company or British Moscow Company received right to trade with Russia in the half of XVI century. Notwithstanding history of Russia and tea is connected to Great Tea Road. Creation of this road is bound with searching of new way to new object of preoccupation of Europe – China. Here I don’t want to display whole history o political and trade relations – however it is place and time. I just want to mention that history of tea in Russia and UK is connected by politics and trade history.
A little oddity. In Russia you do not give tips, but “czajewyje”, what means little amounts of money for tea. It assume it makes more sense in Poland where you gives “napiwek” what mean little amount of money for beer – “napiwek – na piwo -> for beer”.

To Poland tea arrived in XVII century. In XVIII it was one of most popular alcohol free drinks. But it took a while. Coffee almost at start was accepted and tea had to fight with a lot of criticism. Nobody never proved any negative aspects of drinking tea, like no one never proved any positives form smoking tobacco.

Personally I just love tea. Green, black and red. And its diversity, like in human kind and how it`s connecting everybody who wants to meat by a cup of tea. Its preparing is art of highest precision, connected to reflection over life, other time few nips of sweet before go to work or just to watch how its boiling and seat in silence with friends. There is a lot of romantic in it. But if tea is art, we can add some of it to this story.

Seven steps upward and you need to rest,
Eight steps downward and you need to rest,
Eleven steps on flat and you need to rest,
Only fool does not rest.

Those supposedly are words of simple song, that tea carriers used to sing during they trip to Tibet with tea. Road is disappearing.  Trucks are able to transport hundreds kilograms I much shorter time took whole earn form shoulders of carriers. Much of them still remember how they travel through Tea Road with as big pack of tea as they could. More tea more money.

There is no Tea Road. First, measuring 2255km way from Ya`an in Sichuan do capitol of Tibet. Yet in 1949 carriers were still traveling by foot through it. Sometimes with 100kg on shoulders of 60 kg man. Second was measuring 9 – 10000 km and for 200 years was main trade road connecting countries, cultures and civilizations. It was performing tis role until XIX century,  British West India Company created large plantations of tea in India and Ceylon. Famous Amber Road which stared from ancient Rome do Gdansk was about 1800km, for compare.

China, Japan, Russia, India, England. With those countries history opf tea ic connected mostly. But this not the end of ideas how to prepare it. Citizens of Tibet still preparing tea with butter of yak`s milk, and they still using compacted tea. In Japan quite popular is green tea cheese cake.

We can still take little reflection over tea in Poland. As firs in europe we fascinated ourselves by coffee. We were opening firs coffee shops and coffeehouses and few centuries later we were serving some sort of black water with drop of milk. For lucky it is now past, in most coffeehouses we will have very good and tasty coffee but there is still, hard to get good tea. Is it good if they will serve us in kettle with hot cup. Worst if they serve us delicate green tea in some sort of mug, flushed by 100C water. Paradoxical good tea do not need that much preparation as coffee. All it need is good water, leafs and proper cup. However coffee can be prepared by the machine and tea always need human. And when bad coffee is always bad coffee that not properly served tea can still be good in decent company and have something nice even drink alone with book. Our mood is very important for tea.

History o tea trade seems to be quite paginating. Something so causal in every single house It is proper for conversation, long lonely evening of just to have something to drink while working by your desk. It is worth to give it wile of reverie.

[i] What means „to do something good” or „put heart into it”. Art of war, or martial art is by Chineas called “wu-shu”. Kung – fu is similar to Japanese Do – way, like karate do — the way of empty hands. There can be questions why there is “do” and “jitstu” and why judo is different from jujutsu? Ill explain it next time.

 

*There are sources, where we can find that not all of Turkish coffee was given to George Francis Kulczycki. Some was taken by citizen of Cracow, by those sources firs coffee houses were not opened in Vienna but in towns of Poland. Famous Pole*, was definitely creator of first Vienna coffee houses. Of course the firs coffe houses were created by Turkish.

**In XVII century it has different meaning than nowadays. If he was really recognize himself as Pole, then Vienna owe to Poland more than relief 😉

 

 

 

 

[1] Lub Songów. Podejrzewam, że jest to kwestia zapisu i tłumaczenia. W „Księdze Herbaty”, wydanie polskie 1986, „Dynastia Sung” natomiast obecnie częstszy zapis to „dynastia Song”.
[2] National Geographic http://www.national-geographic.pl/historia/zapomniany-szlak-herbaciany
[3] Tamże

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s